Gospodyni nr 5/2017 Sprawdźcie o czym piszemy w nowym numerze




Tajemnica spotkania pokoleń Powrót do listy

Wszędzie jej dobrze, ale najlepiej jest jej wśród swoich – kobiet, które jak ona dla dobra społecznego są w stanie rzucić wszystko, nawet rodzinę. Wanda Waleriańczyk, przewodnicząca stowarzyszenia Polska Gospodyni, organizatorka ogólnopolskiego licheńskiego zjazdu kół gospodyń, uważa, że kobiety wiejskie to skarb narodowy, niematerialne dziedzictwo.

W związku z 60. urodzinami „Gospodyni” zapytaliśmy nasze Czytelniczki, kim jest współczesna gospodyni. A kim ona jest dla pani?

– Dla mnie gospodyni to osoba dojrzała – nie chodzi tu koniecznie o wiek. To kobieta doświadczona. Taka, która wie już, co to znaczy mieć dzieci, rodzinę. Wychowując własne dzieci, musi być niesamowicie plastyczna, żeby godzić wszystkie aspekty życia. Nie leżakuje w solarium – solarium to ona ma na polu, w ogródku. Nie daje się zwabić złudnymi walorami tego świata. Ale nie chodzi mi o to, żeby sobie wszystkiego odmawiała czy pościła na każdym kroku. Posłużę się tu rolniczym porównaniem: z gospodynią jest jak z rośliną. Najpierw jest kwitnienie, a potem dojrzewanie, nabieranie rumieńców. Prawdziwa gospodyni jest jak dojrzały owoc – jest szczęśliwa, ma satysfakcję z tego, co robi, jak prowadzi dom. Ale prawdziwa gospodyni to jeszcze bardziej pojemne pojęcie i mieszczą się w nim setki tysięcy kobiet mieszkających na wsi. Robią tyle cudownych rzeczy. Doszły w wielu aktywnościach do perfekcji. Czy gotują, czy szydełkują, to, co wychodzi spod ich rąk, to mistrzostwo świata! I ta cała ich mądrość, w przeróżnych dziedzinach. 

 

Chcesz przeczytać więcej - zamów prenumeratę.

 

ZAMÓW PRENUMERATĘ